Gdyby nie siostra i jej pozytywna opinia, ta książka raczej nie znalazłaby się na liście moich lektur. Okładka jest ładna, naprawdę, ale sugeruje książkę o zwierzętach, a to dla mnie perspektywa mało kusząca. Chyba że zwierzakiem jest jakiś przystojny zmiennokształtny, ale to się chyba nie liczy:)
Zachęcona recenzją i zmobilizowana tymczasowym dostępem, książkę przeczytałam w dwa wieczory. To jest i nie jest historia o niczym. Niby nie ma tu zawrotnej akcji, pojedynków, wielkich intryg, a jednak każdą stronę pochłaniałam łapczywie, pytając siebie tylko, co dalej będzie?
Akcja książki, co nie jest zaskoczeniem, dzieje się w Nowym Jorku, praktycznie na jednej ulicy, niedaleko Central Parku. Bohaterami opowieści jest kilku mieszkańców dwóch kamienic, a cała historia dzieje się w ciągu jednego roku. Stwarza to wrażenie pewnej kameralności opowieści – oto wkraczamy w życie kilku osób i oglądamy, jak się ono zmienia w okresie od zimy do zimy. Co ciekawe, pory roku i zmiany jakie ze sobą niosą wpływają na bohaterów, łącząc się z ich historią. Śnieg, deszcz, słońce, faza rozwoju roślin, temperatura powietrza - to wszystko wpływa na ich zachowania, a przez to na fabułę.