Pokazywanie postów oznaczonych etykietą s-fi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą s-fi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2012

Stanisław Lem KONGRES FUTUROLOGICZNY

Jaka będzie przyszłość Ziemi? Jak poradzić sobie z problemem narastającego przeludnienia? Ijon Tichy, znany czytelnikom Lema podróżnik i narrator „Dzienników gwiazdowych”, dostaje od swojego przełożonego polecenie uczestniczenia w VIII Światowym Kongresie Futurologicznym, który ma się odbyć  w Costaricanie – fikcyjnej republice latynoamerykańskiej. Luksusowy hotel, na którego wyposażeniu znajdują się zastanawiające przedmioty, groteskowo zarysowana zbieranina ludzi w nim przebywająca i przedziwne zasady prowadzenia debat bardzo szybko przestają mieć jednak dla Tichego znaczenie, gdy w republice rozpoczynają się zamieszki, a rząd w celu ostudzenia zapału walczących spuszcza na wszystkich bemby (Bomby Miłości Bliźniego). W ten właśnie sposób podróż na - w założeniu - nudny kongres staje się początkiem jednocześnie zabawnej i przerażającej przygody, w której nie tylko bohater opowiadania ma poważne problemy ze stwierdzeniem, co dzieje się naprawdę, a co jest tylko wynikiem halucynacji wywołanych rozpylonymi przez bomby związkami chemicznymi. 

Często podkreśla się, że w „Kongresie futurologicznym” Lemowi udało się przedstawić wizję przyszłości jednocześnie idylliczną i antyutopijną. Ta przyszłość to przede wszystkim farmakokracja, bo w nowym, lepszym świecie ogólna szczęśliwość społeczeństwa wynika z odpowiedniego wyregulowania procesów chemicznych zachodzących w ludzkich organizmach. Właściwie skomponowana dawka związków chemicznych nie tylko pozwala spokojnie żyć, ale i dowolnie zmieniać swój wygląd czy realizować inne marzenia. Otumanieni chemią ludzie przyszłości nie znają naszych problemów, ale ich sposób życia prowadzi do gigantycznych zmian społecznych pod względem wyznawanych wartości, kultury czy kontaktów międzyludzkich. Ciągłe powątpiewanie Tichego w realność tego, co przeżywa, nie pozwala mu jednak na aklimatyzację w tym nowym świecie, który go zresztą przeraża. Kwestionując to, co widzi, powoli przedziera się przez kolejne warstwy złudzenia, a to, co odkrywa, okazuje się gorsze od tego, przed czym próbuje uciec.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Drew Magary NIEŚMIERTELNOŚĆ ZABIJE NAS WSZYSTKICH


Ludzie kurczowo trzymają się życia na tym świecie. Od wieków próbujemy oszukać śmierć, wyrwać jej kolejny dzień, miesiąc czy rok. Obawę budzi jednak nie tylko koniec tego, co znane – przyzwyczajeni do polegania na sobie i samodzielnego podejmowania decyzji nie mniej boimy się okresu starczej niedołężności. To dlatego naukowcy na równi z poszukiwaniem lekarstwa na współczesne choroby starają się odnaleźć sposób na powstrzymanie naturalnego dla wszystkich żywych organizmów procesu starzenia. Czy jednak jesteśmy gotowi na życie bez końca już tu, na ziemi? 

W swojej debiutanckiej powieści „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” Drew Magary błyskotliwie porusza problem konsekwencji podarowania ludzkości takiego wątpliwego daru. Przypadkowe odkrycie genu odpowiadającego za starzenie pozwala amerykańskim naukowcom na przygotowanie nieskomplikowanej kuracji zatrzymującej biologiczny zegar organizmu. Początkowo ten lek na śmierć, jak ochrzciła go opinia publiczna, nie zostaje dopuszczony do masowego obrotu, kwitnie jednak rynek nielegalny, a pierwszymi beneficjentami kuracji są lekarze, bankierzy, prawnicy i biznesmeni. Jednym z takich wybrańców jest dwudziestodziewięcioletni nowojorski prawnik, John Farrell, którego poznajemy w 2019 roku w chwili, gdy udaje się kurację. Od tej pory John w formie swoistego pamiętnika rozpoczyna dokumentowanie zmian, jakie zachodzą w nim i w świecie, który nagle uwierzył, że może pokonać śmierć. 

środa, 29 lutego 2012

Ian McDonald DOM DERWISZY. DNI CYBERABADU

„Dom derwiszy. Dni Cyberabadu” Iana McDonalda to kolejne w serii Uczta Wyobraźni łączne wydanie zbioru opowiadań i powieści. Przedmowa Paula McAuleya do tego tomu zatytułowana jest bardzo znacząco - „Są planety inne niż Ameryka”. Dla znudzonych kolejnymi wizjami świata przyszłości, w którym z katastrof i wojen ocalała właśnie Ameryka,  dla ciekawych, jaki niezwykły efekt może dać połączenie fantastyki z egzotyczną wschodnią mistyką i dla niedowiarków, że można pisać science fiction nie zadręczając czytelnika skomplikowanym, specjalistycznym słownictwem to pozycja obowiązkowa. Satysfakcja gwarantowana. 

Dni Cyberabadu

„Dni Cyberabadu” to siedem opowiadań, których akcja rozgrywa się w Indiach w latach czterdziestych XXI wieku. Ta futurystyczna wizja przedstawiona została we wcześniejszej powieści McDonalda – „Rzece bogów”. Znajomość tej książki nie jest jednak konieczna, żeby rozkoszować się tym, co serwuje nam autor, bo teksty są ułożone w takiej kolejności, że bardzo płynnie wprowadzają czytelnika w świat, w którym wojny o wodę doprowadziły do podziału Indii na odrębne państwa, a rozwój technologii, zwłaszcza genetyki i sztucznej inteligencji znacząco wpłynął na zmianę obrazu społeczeństwa.

czwartek, 26 stycznia 2012

Charles Stross SZKLANY DOM

Pamięć, choć płata nam figle i podobno niemal każdego dnia jest inna, bo wciąż modyfikujemy wspomnienia, bezspornie odgrywa ważną rolę w budowaniu poczucia własnej tożsamości. W końcu tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Choć pewnie raczej napisać by trzeba, że wiemy o sobie tyle, ile pamiętamy z tego, że nas sprawdzono. A ile wiemy o sobie, jeśli z własnej woli usuniemy większą część wspomnień, a jedyne informacje, jakie posiadamy o dawnym życiu, to zdawkowy list wysłany sobie jeszcze przed operacją?

„Szklany dom” Charlesa Strossa to udane połączenie wizji świata bardzo odległej przyszłości z zapisem przebiegu eksperymentu socjologicznego i psychologiczną opowieścią o próbie poszukiwania swojego prawdziwego ja przez człowieka pozbawionego przeszłości. Robin, główny bohater i narrator, budzi się po operacji w szpitalu i zamiast pamięci ma tylko krótki list swojego autorstwa. Na ile jednak może zawierzyć tej wersji siebie, która zdecydowała się na tak drastyczny zabieg? I jakich makabrycznych zbrodni musiał dokonać, skoro tak bardzo chciał o nich zapomnieć? Na temat tego, kim naprawdę jest, nie mówi mu nic nawet własne ciało. Jest XXVII wiek i ludzie mogą przybierać dowolne postacie – sylwetka ortohumanoidalna, widoczny wiek czy płeć to tylko kwestia decyzji, którą w każdej chwili można zmienić. Świat po wielu wiekach toczonych wojen drastycznie się zmienił – ogromna wspólnota międzygalaktyczna rozbiła się na drobne twory państwowe, a wirus Żółcieni, który doprowadził do rozpadu wcześniejszego układu, jest uśpiony. Wielu ludzi podczas wojen było świadkami tragedii i straciło wszystkich bliskich albo dopuściło się potwornych zbrodni. Powszechnie dostępne zabiegi pozwalające na usuwanie wybranych wspomnień pomagają weteranom zacząć od początku, bez rozpamiętywania krwawej przeszłości. Tylko czy taka ucieczka przed samym sobą może się udać?

środa, 11 stycznia 2012

Rafał Kosik OBYWATEL, KTÓRY SIĘ ZAWIESIŁ

„Obywatel, który się zawiesił” to pierwszy tom opowiadań Rafała Kosika. Zawiera on utwory publikowane wcześniej w czasopismach fantastycznych, m.in. w „Nowej Fantastyce” oraz „SFFiH. „Science fiction, horror i sensacja” – tak wydawca kusi czytelników na tylnej okładce.

Mimo zróżnicowania form i sięgania po rożne konwencje, przez wszystkie opowiadania przewija się kilka motywów, które ukazują czytelnikowi, jak człowiek radzi sobie w zetknięciu tak z problemami znanymi, jak i z tym, co obce, niezrozumiałe, a przez to straszne.

W osadzonym we współczesnych realiach tytułowym „Obywatelu, który się zawiesił” ukazane zostały konsekwencje podjętej bez zachowania przepisanych prawem procedur próby „wypisania się” z państwa przez obywatela zmęczonego nieustannym spełnianiem bezsensownych obowiązków względem organów administracji. W nieco zmienionej postaci motyw wszechobecnej biurokracji pojawia się w także w żartobliwej wizji nieba pod tytułem „Czy ktoś widział Boga”. Wątek poniekąd „państwowy” realizowany jest także w „Wyprawie szaleńców”. To osadzone w najbardziej fantastycznych realiach (znanych czytelnikom z „Verticala”) opowiadanie, którego fabuła osnuta została wokół poszukiwań nowej ziemi przez najwybitniejsze jednostki, obnaża wady demokracji. Wizja świata przedstawionego i poruszana tematyka sprawiają, że to jeden z ciekawszych tekstów w zbiorze.

niedziela, 27 listopada 2011

Ian Watson POWOLNE PTAKI

„Powolne ptaki” Iana Watsona to niewielka książka zawierająca osiem opowiadań tego autora, w tym dwa niepublikowane wcześniej w Polsce („W lustrze Ziemi” oraz „Anomalia”). Mimo różnorodnej tematyki tych krótkich form, łączy je nie tylko klimat science-fiction, ale i zdolność budzenia w czytelniku refleksji, które często prowadzą do niezbyt przyjemnych konkluzji.

Każde z opowiadań porusza odmienny problem. Ingerencja z innych światów, która mimo całego zaawansowania technologicznego prowadzi ludzi - jak w ciemnych wiekach - do ucieczki w stronę religii, by w ten sposób łatwiej przyjąć to, co niezrozumiałe. Stopień uzależnienia współczesnego człowieka od zdobyczy cywilizacji, który sprawia, że samo tylko wydłużenie czasu potrzebnego na pokonanie odcinka odległości prowadzić może do katastrofalnych skutków. Moralna trudność w pogodzeniu się z tym, że nawet świadomość zbliżającej się zagłady nie pozwoli na uratowanie milionów osób z trzeciego świata, bo realne szanse na przetrwanie mają tylko narody bogatsze. Do tego w swoich opowiadaniach Watson nie tylko roztacza niepokojące wizje przyszłości, ale i - poprzez zastosowanie zazwyczaj pierwszoosobowej narracji - pokazuje jak człowiek radzi sobie z tym, co nieznane, nowe i nieoswojone, pokazuje przewrotność losu, a także kpi z wiary w moc wiedzy posiadanej przez człowieka czasów aktualnych i przyszłych.

poniedziałek, 19 września 2011

Jacek Dukaj CÓRKA ŁUPIEŻCY

„Pozostają jednak po cywilizacjach materialne relikty, pozostają zabytki, fizyczne ślady ich myśli i technologii – i w ten sposób okno „biernego”, bo jednostronnego Kontaktu rozciąga się na miliony, miliardy lat w przód Jest to całkowicie logiczna konsekwencja, w rzeczy samej taka oczywistość, że możemy tu mówić wręcz o prawie natury. Prędzej czy później każdy natyka się na ślady Starszych. (...) nie jesteśmy w stanie nic takiego samodzielnie odkryć, wynaleźć, wymyślić, czego ktoś gdzieś kiedyś, w tym lub którymś z poprzednich wszechświatów, już raz nie wymyślił, a jego następcy nie udoskonalili do boskiej perfekcji.”

A może wszystko już było? Może wcale nie kreujemy nowego, nie wytyczamy szlaków, a cały rozwój cywilizacyjny, o którym się szumnie mówi i który napawa nas taką dumą, to tylko kroczenie po śladach tych, którzy byli przed nami? W „Córce łupieżcy”, mini-powieści, która po raz pierwszy została wydana w 2002 roku w antologii „Wizje alternatywne 4”, zaś w roku 2009 doczekała się samodzielnej publikacji, Jacek Dukaj kreśli wizję świata przyszłości, w którym to archeologia jest nadrzędną dziedziną wiedzy.


sobota, 10 września 2011

Peter Watts ŚLEPOWIDZENIE

Ludzkość od dawna zadaje sobie pytanie: być czy mieć? W „Ślepowidzeniu” Peter Watts idzie dalej, stawiając czytelnika wobec dylematu: być czy rozumieć? Czy inteligencja wymaga świadomości? Ślepowidzenie to zespół widzenia mimo ślepoty, nieświadome spostrzeganie obiektów z jednoczesnym przekonaniem, że nic się nie widzi. Można widzieć, słyszeć, czuć pozostając w przeświadczeniu, że zmysły nie rejestrują wrażeń. Na ile zatem świadomość, którą często utożsamiamy z człowieczeństwem, w istocie zawęża potencjał, jaki w sobie nosimy?

W futurystycznej wizji świata przedstawionej w „Ślepowidzeniu” ludzie zawojowali kosmos, choroby genetyczne są uleczalne, rozwój genetyki i technologii prowadzi do bezużyteczności kolejnych zawodów, a wiele sfer życia przenosi się do rzeczywistości wirtualnej. Kiedy na Ziemię spadają Świetliki, które przed swoją śmiercią robią jej zdjęcie, ludzkość zadaje sobie pytanie, kto i w jakim celu je wysłał. Po odkryciu komunikacji odbywającej się między nieznanymi obiektami na krańcach znanego wszechświata, na pokładzie statku kosmicznego Tezeusz zostaje tam wysłana pięcioosobowa załoga, dowodzona przez wampira, należącego do zrekonstruowanego przez ludzi, a dawno wymarłego gatunku drapieżników. Sam skład ekspedycji został specjalnie dobrany po to, by z obcymi nawiązać kontakt (lingwistka posiadająca cztery osobowości), zbadać ich (biolog dysponujący niezwykle rozbudowanym zapleczem technologicznym), obronić się przed nimi (przedstawicielka wojska) oraz przekazać zdobytą wiedzę ludzkości (syntetyk).

czwartek, 11 sierpnia 2011

Michael M. Thurner PODRÓŻ TURILA

„Kosmicznym karawanem na ratunek wszechświata!” - to hasło z tylnej okładki zupełne mnie zmyliło. Spodziewałam się pełnej gagów historii grabarza, który rusza w podróż, aby uratować galaktykę przed jakimiś kosmicznym zbirami. Ku mojej radości „Podróż Turila" okazała się opowieścią o ratowaniu przede wszystkim swojej wolności i prawa do samostanowienia.

Akcja powieści dzieje się w Łysym Worze, części wszechświata podobnej do odseparowanego od reszty kosmosu balona, która mieści w sobie kilkadziesiąt tysięcy światów, zasiedlonych przez niemal tyle samo narodów o różnorodnych kształtach, formach komunikacji, kulturze a nawet poziomie rozwoju. Bogactwo istot wynika tak z zaawansowania technicznego, jak i jest skutkiem stosowania inżynierii genetycznej oraz  zachodzenia zwykłej ewolucji. To niezwykle urozmaicone tło opowiadanej historii autor świetnie zobrazował ukazując je czytelnikowi tak z perspektywy Turila, jak i epizodycznych bohaterów, będących przedstawicielami poszczególnych narodów.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...