Na wstępie króciutko - ta seria jest nierówna. I całe szczęście, bo kontynuacja jest znacznie lepsza od pierwszej części!
WILCZY MIOT
Zdawałoby się, że przy takim pomyśle i lekkim piórze autora książka musi być przynajmniej dobra. Niestety "Wilczy miot" jest przykładem, że ciekawy pomysł na książkę to za mało. Po dobrym początku, gdy - przyznam szczerze - zaczęłam się zastanawiać, dlaczego opinie na temat tej książki były aż tak nieprzychylne, nadchodzi długi czas śledzenia rozwijającej się miłości głównych bohaterów, ich rozterek, wewnętrznej walki z przeszłością i o przyszłość. I w zasadzie nic więcej się nie dzieje. W pewnym momencie, gdy w głównej bohaterce obudziła się bestia, już myślałam, że teraz coś się stanie, coś się ruszy. Bohater się obudził, usłyszał krzyk z podwórka, wybiegł i co? Zobaczył ją zakrwawioną nad upolowanym łosiem.
Całe szczęście książkę szybko się czyta i kolejne strony mijały bezboleśnie, choć bez zbytnich emocji. Dopiero końcówka pokazała, że autor potrafi stworzyć akcję i utrzymać względne napięcie przez kilkadziesiąt stron. Szkoda, że dopiero na koniec wykorzystał on potencjał, który krył się w pomyśle, i zagrał kartą polityki papieskiej względem świeżo nawróconych Prusów.
Po lekturze zastanawiałam się, kogo S.A.Swann obrał za docelowego czytelnika, bo zakładam, że pisząc książki autorzy w jakiś sposób wyobrażają sobie, kto je potem będzie czytał. Gdyby nie sceny mordów i gwałtów (nieliczne, ale zawsze) uznałabym, że to książka dla młodzieży. Brak akcji i mocne granie na romansie głównych bohaterów dyskwalifikuje chyba książkę dla miłośników fantasy. W końcu doszłam do wniosku, że ta książka może się spodobać czytelnikom romansów paranormalnych, znudzonym osadzonymi współcześnie historiami z udziałem wampirów, lykantropów itd. Inność tej książki może im zrekompensować bardzo spokojne tempo akcji w jej środkowej części, choć jak na romans, mało jest w książce emocji. Dla mnie ta książka była słaba także w tym gatunku. Chętnie czytam romanse paranormalne, nawet jeśli są schematyczne i przewidywalne (a zazwyczaj są), ale oczekuję czegoś więcej niż rozterek sercowych. Chcę, żeby była szybka akcja. Niech ludzie i te paranormalne stwory działają, kogoś ratują, coś odkrywają, niech się dzieje magia, a tylko w przerwach niech się zastanawiają, czy to miłość życia, czy chwilowe zauroczenie. Tu tej akcji niestety zabrakło.
Nieco pomstując na takie marnotrawstwo dobrego pomysłu, sięgnęłam po "Wilczy amulet". I zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona.
WILCZY AMULET
Przeczytałam książkę w zasadzie w jeden wieczór, wciąż czekając powrotu powolnego stylu pierwszej części, co - ku mojej pełnej zdziwienia uldze - nie nastąpiło. Może moja pozytywna reakcja jest skutkiem porównania do "Wilczego miotu", ale "Wilczy amulet" naprawdę mi się podobał. To bardzo dobrze opowiedziana historia, która wciąga na kilka godzin w opisaną przez autora rzeczywistość. Nie piszę, że to książka dla pań - może panowie też mają ochotę na krótki romans w Krzyżakiem i wilkołakiem na pięknym, polskim Mazowszu:)
Obie książki połączone są dość luźno koncepcją wilkołaków, ich historią z Krzyżakami i scenerią, dlatego lektura pierwszej z nich nie jest konieczna przed sięgnięciem po drugą.
Mała AKTUALIZACJA: Na "Wilczym miocie" jest informacja, że to pierwsza część trylogii, zaś na stronie Wydawnictwa można przeczytać, że "Wilczy amulet" to druga część dylogii. Podpytałam w Wydawnictwie, czy należy oczekiwać kontynuacji i okazało się, że autor zmienił koncepcję w trakcie pisania "Wilczego amuletu" i na dzień dzisiejszy cykl jest kompletny.
S.A.Swann, Wilczy miot, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2010, Moja ocena: 2+/6
S.A.Swann, Wilczy amulet, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2011, Moja ocena: 4/6
Mała AKTUALIZACJA: Na "Wilczym miocie" jest informacja, że to pierwsza część trylogii, zaś na stronie Wydawnictwa można przeczytać, że "Wilczy amulet" to druga część dylogii. Podpytałam w Wydawnictwie, czy należy oczekiwać kontynuacji i okazało się, że autor zmienił koncepcję w trakcie pisania "Wilczego amuletu" i na dzień dzisiejszy cykl jest kompletny.
S.A.Swann, Wilczy miot, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2010, Moja ocena: 2+/6
S.A.Swann, Wilczy amulet, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2011, Moja ocena: 4/6
Książki przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószyński i S-ka
Dla mnie ten autor to tragedia.
OdpowiedzUsuńWykonczysz mnie tymi coraz to ciekawszymi książkami:D. Zazwyczaj nie sięgam po tego typu literaturę, ale masz dar przekonywania:). Recenzja mi się spodobała i wpisałam książki na swoją długaśną listę:). Pozdrawiam!!
OdpowiedzUsuńFenrir
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że średnio mi pasujesz do wykoncypowanej przeze mnie grupy docelowej, więc to stwierdzenie mnie nie dziwi:)
kasandra_85
:) Jeśli zdecydujesz się na tę serię, proponuję zacząć od "Wilczego amuletu", bo ta część jest znacznie lepsza. Obie książki są na tyle odrębne, że zapewne nawet nie odczujesz braku uprzedniej lektury "Wilczego miotu", a jak książka Ci się spodoba (a powinna), zawsze zdążysz uzupełnić sobie historię pruskich wilkołaków:) Pozdrawiam!
Aktualnie mam pożyczony od siostry pierwszy tom i kurzy się na stosiku xD. Nie wiem, ale ciągle znajduję ciekawsze książki i jakoś zapominam o Wilczym Miocie. Prawdą jest, że jestem również na etapie kiedy robi mi się niedobrze od wampirów, wilkołaków itd. Muszę zaczekać aż wróci mi ta mania :D.
OdpowiedzUsuńRaya
OdpowiedzUsuńGdybyś miała "Wilczy amulet", mocno bym Cię namawiała, ale "Wilczy miot" jest słabszy, więc lepiej może, żeby poczekał na swoją kolej. Wilkołaki w tej serii są inne (choć w drugiej części jest fragment przypominający mi trochę "Ugryzioną" K.Armstrong - z naciskiem na trochę), więc niekoniecznie czekaj na powrót manii - bardziej na ochotę na romans w stylu Zbyszka i Jagienki z domieszką potworów :)
Może Zbyszko i Jagienka to złe nawiązanie ;]. Chyba już na zawsze pozostanie mi trauma po czytaniu tej lektury dzień przed i tragicznym odpytywaniu przez polonistkę. Jak na razie jestem na etapie książek refleksyjnych, coś czuję, że potem będzie czyste fantasy. A jak i to mi przejdzie to wezmę się za thrillery, a następnie znowu wampiry, wilkołaki. Długa droga mnie czeka do "Wilczego Miotu" :). "Wilczy Amulet" wezmę od siostry jak go przeczyta i zrecenzuje, więc trochę to jeszcze potrwa. :D
OdpowiedzUsuńSzczerze powiedziawszy to pierwsza opinia na temat drugiego tomu cyklu jaką przyszło mi czytać. Po wielu nieprzychylnych opiniach na temat pierwszego z nich byłem zaciekawiony czy też kontynuacja będzie swoistą formalnością, czy też ostatnią deską ratunku, a tutaj widzę, że wcale nie jest źle ;) Trzeba będzie się bliżej przyjrzeć tej serii :)
OdpowiedzUsuńNie jestem szczególną miłośniczką wilkołaków, ale cieszę się, że dla Ciebie ta seria okazała się ciekawa i wciągająca. Bardzo zaciekawiło mnie natomiast tło - Krzyżacy i Krucjata Północna.
OdpowiedzUsuńRaya
OdpowiedzUsuńAni on rycerz, ani ona wiejska panna - raczej chodziło mi o romans z Krzyżakami w tle, więc mam nadzieję, że po przeczytaniu książki (w bliżej nieokreślonej przyszłości) trauma Ci nie wróci:)
Maks
W mojej ocenie "Wilczy amulet" się broni, ale tylko jeśli nie przeraża Cię wizja ciągnięcia fabuły na romansie - bo to nadal jest przede wszystkim romans. Za to na jakim tle! ;)
Lirael
Tak naprawdę to w tej serii najciekawsze jest właśnie tło. Gdyby autor zmienił proporcje i bardziej się skupił na krucjacie, a mniej na losach miłości, "Wilczy miot" by zdecydowanie zyskał. Druga część dzieje się na terenie Mazowsza i w zasadzie nie ma w niej pogańskich Prusów, tylko chrześcijańscy Polacy i Niemcy, którzy trafiają na te ziemie z misją inną niż chrystianizacja:)
Dopiero niedawno trafiłam na te książki i jestem już po lekturze. Część druga rzeczywiście jest lepsza, ale pierwszą też mi się bardzo dobrze czytało. Przyjemne odskocznia od współczesnych scenerii książek o wilkołakach, a tło historyczne i zmiana podejścia do wilczego miotu ze strony kościoła są mocną stroną książki. Plus wahania bohaterów, wątpliwości nawet nie tyle miłosne, co dotyczące postrzegania "bestii" i samych siebie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJestem ciekaw czy będzie kolejny tom tej serii
OdpowiedzUsuń