wtorek, 22 października 2013

Mariusz Urbanek BRZECHWA NIE DLA DZIECI

Obok Tuwima stanowił niekwestionowanego władcę mojej dziecięcej krainy wyobraźni. Zaczytana książka Brzechwa dzieciom czeka dziś w domu na kolejnych młodych czytelników. Jego Pan Kleks wyprzedził o dziesięciolecia Harry’ego Pottera bawiąc i trochę strasząc, a przede wszystkim zachwycając szkołą, w której naucza się niezwykłych przedmiotów. Ale choć to urocze i zabawne wierszyki zapewniły mu powszechne uznanie, Brzechwa był nie tylko dla dzieci. O tym w udanej biografii pisarza opowiada Mariusz Urbanek.



Książka ukazuje życie Jana Brzechwy, a właściwie Lesmana, od urodzenia, po śmierć, a nawet dalej – po burzliwe w ostatnich latach spory o miejsce poety w sercach Polaków i nazwach miejsc publicznych. W podziale tematycznym Mariusz Urbanek oprowadza czytelników po kolejnych etapach i sferach życia Brzechwy. Opowiada o jego dzieciństwie w carskiej Rosji i relacjach rodzinnych, początkach twórczości, nauce, udziale w walkach i uwielbieniu dla Piłsudskiego. Przedstawia życie uczuciowe poety, jego bogatą twórczość kabaretową w międzywojniu (pod pseudonimem Szer-szeń pisał teksty wykonywane w teatrzykach rewiowych przez najlepszych aktorów) i obiecującą karierę prawniczą. Odmalowuje życie w powojennej Łodzi, która przez pewien czas stanowiła kulturalne centrum Polski. Pisze o marzeniach i niepowodzeniach poety. Mnóstwo tu wspomnień, anegdot i ciekawostek, które pokazują jakim człowiekiem był Brzechwa. Jeśli kogoś zastanawia, jak człowiek o takiej fizjonomii przeżył wojnę unikając wysyłki do obozu, znajdzie w książce opowieść o wielkiej miłości – tak wielkiej, że uratowała poecie życie, gdy wpadł w ręce Gestapo. Posiadacza zbiorku opatrzonego autografem autora z pewnością zaciekawi natomiast fragment, w którym Brzechwa spokojnie pokazuje znajomemu… Brzechwę podpisującego książki fanom.

Urbanek przedstawia bajkopisarza jako człowieka z zasadami, życzliwego innym i niezwykle błyskotliwego. Przystojny, szanowany, adorowany przez kobiety poeta-mecenas nieustannie miał jednak poczucie niedosytu czując, że pozostaje w cieniu Bolesława Leśmiana (który był jego ciotecznym bratem) w tej jednej sferze, na której mu naprawdę zależało - w poważnej twórczości poetyckiej. Przy całej gamie zalet Brzechwa jawi się przy tym jako człowiek co najmniej płynący z prądem, co najlepiej obrazuje jego postawa w okresie socjalizmu, a przede wszystkim spór z poetami przebywającymi na emigracji i zaangażowana twórczość na zamówienie władzy. Biograf nie wybiela go w żaden sposób, nie stara się zatajać ani interpretować jego decyzji stawiając na fakty. W rezultacie sędzią zostaje czytelnik.

Jak na biografię twórcy przystało, znaleźć w niej można fragmenty szeregu utworów Brzechwy – także tych mniej znanych. Poza datami kolejnych publikacji Urbanek przedstawia sposób ich przyjęcia, powołując się przy tym na ważniejsze stanowiska recenzentów. Wyczerpująco opowiada także o udziale poety w międzywojennym życiu kabaretowym stolicy czy w powojennej Łodzi. Dla mnie jednak najciekawsza okazała się krótka kariera prawnicza Brzechwy, jego ogromny wkład w kształt współczesnego polskiego prawa autorskiego i w rozwój instytucji stającej na straży praw artystów – ZAiKS-u.

Warto nadmienić, że w części poświęconej pośmiertnym losom Brzechwy w nowej Polsce znalazł się felieton Mariusza Urbanka, pierwotnie opublikowany w marcowym numerze z miesięcznika „Odra” z 2007 roku i opis zamieszania, jakie nim wywołał. W książce umieszczono także wywiad z Krystyną Brzechwą – jedyną córką poety.

Bardzo pozytywnej oceny publikacji dopełnia staranne wydanie. Na końcu książki umieszczony został spis dat z życia Jana Brzechwy, bibliografia (tak pozycje cytowane w tekście, jak i – w ocenie autora – po prostu warte poznania) oraz indeks osób i spis rzeczy.

Świetny warsztat biografa sprawia, że mimo wielu danych: osób, tytułów, nazw i dat Brzechwa nie dla dzieci stanowi fascynującą i wciągającą lekturę – w wielu miejscach czyta się ją równie lekko, jak dobrą powieść. 

To wartościowa pozycja, tym cenniejsza, że pokazuje autora najbardziej znanych dziecięcych wierszyków jako twórcę i człowieka.

Mariusz Urbanek, Brzechwa nie dla dzieci
Iskry, 2013, il. stron: 342
Moja ocena: 5/6
* * *
Wróciłam to może zbyt duże słowo, ale postaram się częściej tu bywać, choć życie bardzo się o mnie upomniało w ostatnich miesiącach - czasu i sił wciąż brakuje, żeby wszystko ogarnąć. Ale to przecież nie powód, żeby kompletnie znikać, prawda? :)

10 komentarzy:

  1. Prawda! Nie znikaj na stałe, bądź tyle, ile możesz :) My czekamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałaś mnie tą książką. Brzechwę bardzo lubię i mam zamiar przeczytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dżem dobry:).
    Zostawiam tylko ślad, że tu byłam:).
    Przy okazji pozdrowienai dla Wiadomo Kogo:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak merytoryczne wpisy niektórych anonimowych czytelników. Jakby ta z oceną 3, bez żadnego uzasadnienia, bez jakiejkolwiek krytycznej konstatacji. Na Twoim miejscu, nie wstawiałbym takich komentarzy, bo nic nie wnoszą. Zaśmiecają jedynie wartościową recenzję, którą z zainteresowaniem przeczytałem. W pełni też zgadzam się z oceną i wyszczególnieniem głównych dominant tematycznych biografii. Mariusz Urbanek świetnie prowadzi czytelnika po barwnym życiu Lesmana, jemu też pozostawiając ocenę pisarza.

    Pozdrawiam
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  5. Hejka, lubię tego bloga bo mogę się na nim dowiedzieć ciekawych rzeczy. Dodatkowo moją pasją jest odzieżowy sklep internetowy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Komentarze jak zawsze nie wybredne, na poziomie "nie znam się ale wypowiem"

    [url=http://allani.pl]Portal modowy Allani[/url]

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna za podpisywanie się w komentarzach. Pozwoli mi to na identyfikację stałych gości. Z góry dziękuję. :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...