Tom drugi sagi o Wiedźminie, czy raczej - jeśli uwzględnić fabułę - o Wiedźminie i Ciri. Wojna wisi w powietrzu. Plany, sojusze, intrygi. Jednym z celów, zdawałoby się, wszystkich liczących się uczestników tej gry o panowanie nad światem jest Dziecko Starszej Krwi.
Jeśli komuś przeszkadzało spokojne tempo akcji w "Krwi elfów" - zwłaszcza w części poświęconej kształceniu Ciri - tym razem będzie usatysfakcjonowany. Wprawdzie nie nastąpiło jeszcze wielkie starcie sił dobra i zła, które - przy pięciotomowej opowieści - będzie miało miejsce zapewne znacznie później, ale już w "Czasie pogardy" częste zwroty akcji nie pozwalają się nudzić. Choć nadal to głównie polityka i tajne zlecenia, fabuła jest naprawdę wartka. Autor nie daje się nacieszyć bohaterom ani czytelnikom nawet nowo odkrytą miłością, tak gna to przodu z kolejnymi wydarzeniami. Końcówka jest wprawdzie spokojniejsza, ale wprowadza element niepewności - czy ta nowa Falka doprowadzi do spełnienia się przepowiedni?
