Brud, smród, ubóstwo, a w tym wszystkim dzieci demonów i ich plugawa krew. Tak Psią Ziemię zamieszkałą przez ludzi widzą wilki, i tak ją widzą żyjący wśród wilków Wędrowcy Erin Błogosławionej. Umiejętność przywdziewania wilczej skóry to nie jedyny dowód łaski Erin. Pozwala ona swoim sługom przejmować wspomnienia zmarłych i odczytywać przyszłość żyjących, by wykorzystując te dary mogli wyplenić z ziemi zarazę, jaką stanowią dzieci demonów - sług bogini Elishty, bowiem ich organizmy są tak przesiąknięte złem, że ludzie mający kontakt z ich płynami ustrojowymi chorują, a ziemia, w której spoczywają ich szczątki, zostaje wyjałowiona na dziesięciolecia.
„Dzieci demonów” autorstwa J.M.Dermott – pierwsza część trylogii Psia Ziemia - przede wszystkim zaskakują narracją, która nie tylko tworzy specyficzny klimat powieści, ale i pozwoliła autorowi na przerzucenie ciężaru oceny postępowania bohaterów niemal w całości na czytelnika. „Mój mąż i ja” - tak większość swoich kwestii rozpoczyna bezimienna narratorka będąca Wędrowcem Erin. Odnalezienie poza granicami miasta ciała należącego do Jony, potomka demona, powoduje, że wraz z mężem ma ona obowiązek odszukać wszystkie osoby mające kontakt ze zmarłym i usunąć rozsianą przez niego zarazę, paląc i błogosławiąc, lecząc ludzi i zabijając napotkane dzieci demonów. Jej wyobcowanie ze świata ludzi, zadziwienie ich obyczajami i przyzwyczajeniami tak odmiennymi od przyjętych wśród wilków sprawia, że zdawana przez nią relacja ze śledztwa jest zazwyczaj beznamiętna. Wędrowcy Erin nie oceniają ludzi ani ich postępowania, bo ich rolą nie jest sądzić, ale egzekwować wolę Erin.