"Mogą być nazywani Gwardią Pałacową, Strażą Miejską albo Patrolem. Niezależnie od nazwy, racja ich istnienia - w każdym dziele fantasy heroicznej - jest taka sama. to znaczy, mniej więcej w rozdziale trzecim (albo w dziesiątej minucie filmu) mają wbiec do komnaty, po kolei i pojedynczo atakować bohatera i ginąć. Nikt ich nigdy nie pyta, czy mają na to ochotę.
Książka poświęcona jest tym wspaniały ludziom"
Prawda, że wzruszające? Wprawdzie w momencie zawiązywania akcji powieści „Straż! Straż!” Straż Miejska Ankh-Morpork daleka była od dobrowolnego oddawania życia za kogokolwiek na czyjkolwiek rozkaz, nie znaczy to jednak, że taką strażą, godną dzieła heroicznej fantasy, stać się nie mogła. Potrzeba było tylko jednego człowieka, który myślał jak krasnolud, jednego smoka o nieznanym pochodzeniu i jednej kobiety, o wielkim rozumie i gorącym sercu, które mocniej zabiło na widok jednego kapitana. Do tego dodać należy jeszcze dwie księgi o niebezpiecznej treści i całkiem prosty przepis na oszałamiający sukces gotowy.
Książka poświęcona jest tym wspaniały ludziom"
Prawda, że wzruszające? Wprawdzie w momencie zawiązywania akcji powieści „Straż! Straż!” Straż Miejska Ankh-Morpork daleka była od dobrowolnego oddawania życia za kogokolwiek na czyjkolwiek rozkaz, nie znaczy to jednak, że taką strażą, godną dzieła heroicznej fantasy, stać się nie mogła. Potrzeba było tylko jednego człowieka, który myślał jak krasnolud, jednego smoka o nieznanym pochodzeniu i jednej kobiety, o wielkim rozumie i gorącym sercu, które mocniej zabiło na widok jednego kapitana. Do tego dodać należy jeszcze dwie księgi o niebezpiecznej treści i całkiem prosty przepis na oszałamiający sukces gotowy.

