Przychodzę tu codziennie. Staję przed ołtarzem i czekam, aż ojciec skończy odprawiać mszę. A potem idę do domu. Przez cały tydzień zastanawiałam się, czy to właśnie ojciec jest człowiekiem, który powinien usłyszeć, co zaszło. Nie chodzi o to, że popełniłam grzech, z którego muszę się wyspowiadać. To znaczy: nie, popełniłam grzech, taki mały, ale zostawiam go na później. Tak naprawdę przyszłam tu po to, żeby powierzyć ojcu coś, o czym powinien się dowiedzieć Kościół. Nie mogę o tym powiedzieć nikomu innemu. Nikt by mi nie uwierzył. Bo widzi ojciec, mnie się objawił święty.
Zapraszam Was w podróż po magicznym świecie pełnym świętych, którzy chronią i radzą, jeśli tylko jesteś w stanie dostrzec znaki dawane przez nich w bardzo nietuzinkowy sposób .
Tytułowa Esperanza, główna bohaterka powieści, to młoda, piękna wdowa, którą poznajemy w chwili, gdy traci swoją 12-letnią córkę. Ponieważ nagła śmierć dziewczynki to skutek jakiejś nieznanej i niebezpiecznej choroby, matka nie ma szansy ani na pożegnanie się z córką, ani nawet na zobaczenie jej po śmierci – wymogi sanitarne, rozumiecie. Zrozpaczonej bohaterce w zatłuszczonym okienku piekarnika objawia się św. Juda Tadeusz (ten od spraw beznadziejnych) i oznajmia, że jej córka nie umarła. Co po takim objawieniu zrobi kochająca matka, która wierzy, że właśnie otrzymała znak z nieba? Uznając, że córka została uprowadzona w ramach handlu żywym towarem (nie pytajcie dlaczego – przeczytajcie), ta prosta, pobożna i uboga kobieta rusza szlakiem burdeli, licząc na pomoc swoich ukochanych świętych, których niesie w walizce.
Bez obawy, zdradziłam Wam jedynie treść okładki i kilku pierwszych stron książki – więcej nie powiem. No, może tylko, że opowieść widzimy nie tylko oczyma Esperanzy. Wśród bohaterów pojawia się jej spowiednik, ojciec Salvador, postawiony wobec pytania o prawdziwość objawień i słuszność drogi obranej przez wdowę, jej przyjaciółka, postacie spotkane na szlaku, a nawet Anioł.
Kto się nie boi zapuścić w świat prostej pobożności i mądrości rodem z seriali telewizyjnych, na pewno doceni urok i humor bijące z kart powieści. To kolorowa, ciepła i nieco bajkowa historia z happy endem, która czyta się sama. Dlatego nie zerkając nawet w okienko piekarnika w oczekiwaniu na wskazówki od świętego, od razu nabyłam kolejną powieść autorki.
Esperanza i jej święci, Maria Amparo Escandon, Wydawnictwo Muza, 2006
Moja ocena: 4+/6
Esperanza i jej święci, Maria Amparo Escandon, Wydawnictwo Muza, 2006
Moja ocena: 4+/6
Została Pani nominowana na moją przewodniczkę po świecie lektur. Myślę, że po wampirach zainteresuję się świętymi ;).
OdpowiedzUsuńDziękuję za wyróżnienie, ale chyba nominacja jest nieco przedwczesna, zważywszy na mój staż blogowy:)
OdpowiedzUsuń