wtorek, 4 września 2012

Bernard Cornwell PANOWIE PÓŁNOCY

Wydawnictwo Erica dość długo ćwiczyło cierpliwość czytelników spragnionych kontynuacji „Ostatniego królestwa” i „Zwiastuna burzy” Bernarda Cornwella, rozpoczynających cykl Wojny Wikingów. Ale oto „Panowie Północy” przybyli i Cornwell ustami Uthreda z Bebbanburga odkrywa przed nami kolejne karty fascynującej historii najazdu Duńczyków na Wyspy Brytyjskie w IX wieku.

Akcja „Panów Północy” rozpoczyna się krótko po zwycięstwie króla Alfreda Wielkiego pod Ethandum (obecnie Edington). Ogromne zasługi Uthreda w tym zakresie zostają marnie wynagrodzone, dlatego po raz kolejny obiecuje sobie, że opuści Wessex, by upomnieć się o zagrabiony przez wuja tytuł lorda Bebbanburga i pomścić śmierć Ragnara Starszego, Duńczyka, który wychował go we własnej rodzinie jak syna. Przypadkowo poznani ludzie istotnie ważą na jego losach: staje u boku króla Guthreda, który choć jest Duńczykiem, ma silne wparcie chrześcijańskiego biskupa i wplątuje się w polityczne intrygi w Northumbrii. Los jednak po raz kolejny pokazuje mu, że przeznaczenie jest wszystkim, a prządki życia zasiadające u stóp Yggdrasila zaśmiewają się do łez, obserwując próby śmiertelników kierowania własnym życiem - gdy wydaje się, że realizacja jego marzeń jest w zasięgu ręki, wszystko zaczyna się niebezpiecznie gmatwać.

Pierwszoosobowa narracja sprawia, że ten cykl Cornwella czyta się po prostu świetnie. Uthred opowiada o swoim życiu już jako sędziwy starzec, dlatego dysponuje wiedzą pozwalającą mu uzupełniać opisywane wydarzenia o ich późniejsze skutki. Czyni to jednak na tyle umiejętnie, że nigdy nie zaspakaja do końca ciekawości czytelnika – ta książka, podobnie jak poprzednie części cyklu, ani przez moment nie nuży, bo choć nie ma wątpliwości, że nawet z najtrudniejszych opresji narrator wyjdzie obronną ręką, zagadką pozostaje, jak ukształtowały się jego losy i w jaki sposób autor splótł je z historią Anglii.

Cykl „Wojny Wikingów” zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na przedstawiony w nim fragment angielskiej historii – Cornwell świetnie ukazał w nim także starcia dwóch kultur, światopoglądów, religii: Anglosasów i Duńczyków. Było to możliwe poprzez uczynienie głównego bohatera Saksończykiem, który po chrzcie i wychowaniu w okresie wczesnego dzieciństwa w kulturze swojego narodu, zostaje usynowiony przez jednego z duńskich najeźdźców i dorasta wśród Wikingów, przyjmując ich wiarę, podziwiając i praktykując sztukę wojenną oraz obyczaje. Jednocześnie cały czas Uthred ma świadomość ciążącej na nim powinności służenia narodowi, który został zaatakowany przez obcych – to rozdarcie między sercem, które wybiera Duńczyków, a rozumiem i lojalnością względem własnych korzeni jest widoczne w opowieści Uhtreda i tłumaczy tak jego życiowe wybory, jak i sposób przedstawienia obu stron zbrojnego konfliktu. Uosobieniem tego, co anglosaskie i chrześcijańskie, jest król Alfred, któremu historia nadała przydomek Wielki - choć bardzo mądry i odważny (co Uthred z niechęcią dostrzega), jest niezwykle surowy względem słabości swoich oraz poddanych mu ludzi, wciąż otacza się duchowieństwem i większość czasu spędza na umartwianiu się i modlitwie. W przeciwieństwie do niego Duńczycy są żywiołowi i spontaniczni: z równą radością piją i bawią się, co stają do walki. Znajomość zwyczajów tak duńskich, jak i anglosaskich, pozwala Uthredowi w opowiadanej historii przedstawić motywy zachowania przedstawicieli obu narodów, nawet jeśli religijne praktyki Anglosasów wydają mu się zazwyczaj śmieszne, co przejawia się czasem w dość lekceważącym tonie wypowiedzi.

Tych, którzy po lekturze wcześniejszych tomów cyklu od dawna wypatrywali z utęsknieniem kontynuacji przygód Uthreda, mogę zapewnić, że „Panowie Północy” dostarczą im nie mniejszej przyjemności niż „Ostatnie królestwo” czy „Zwiastun burzy”. Pozostałym, o ile tylko nie reagują alergicznie na wszystko, co historyczne, z czystym sumieniem polecam cykl „Wojny Wikingów”. Znany z twórczości Bernarda Cornwella motyw głównego bohatera - fikcyjnego uczestnika ważnych historycznych zdarzeń, dzięki zastosowanej tu pierwszoosobowej narracji dostarcza więcej emocji, zwłaszcza że Uthred jest bardzo dobrym gawędziarzem, a świetne zarysowanie tak walk o rządy w Anglii IX wieku, jak też styku dwóch kompletnie rożnych kultur i systemów wiary sprawia, że całość jest szczególnie ciekawa.

Bernard Cornwell, Panowie Północy
Erica, 2012, il. stron: 510
Moja ocena: 5+/6

Tekst ukazał się wcześniej w Gildii

27 komentarzy:

  1. Jestem po lekturze Trylogii Arturiańskiej i dwóch tomów Wojen Wikingów - więc 'Panowie północy' jeszcze przede mną :). Bardzo sobie Cornwella cenię, lubię jego twórczość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Trylogii Arturiańskiej jeszcze nie czytałam - za wysoko na półce stoi :)
      A Cornwell pisze naprawdę fajnie - choć bardziej podoba mi się w cyklu wikińskim niż w Trylogii świętego Graala :)

      Usuń
  2. W przyszłości nie odmówię, ale na obecną chwilę nie mam czasu na podobne książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te podobne książki są świetnym przerywnikiem w czytaniu innych książek :)

      Usuń
  3. Kolejny cykl, który kusi i z którym trzeba będzie się zapoznać. Chyba niedługo zacznę ustawiać książki w kuchni i łazience :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już może lepiej w kuchni, bo jak sobie pomyślę o ścianach pełnych książek w zaparowanej łazience to mnie aż w środku boli :)

      Usuń
  4. W sumie ostrożnie podchodzę do książek historycznych, bo nigdy mnie to zbytnio nie interesowało, ale zawsze można się miło zaskoczyć. Ta seria w sumie zbiera pozytywne recenzje, a i Twoja opinia świadczy o tym, że jak najbardziej warto i duże jest prawdopodobieństwo, że i mi się spodoba :) Spróbuję kiedyś, jak się uporam z moimi książkami, które dostają już odleżyn...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To książki też mogą dostać odleżyn? Dobrze, że moje zbiory jeszcze nie wpadły na pomysł z hipochondrią i nie serwują mi takich żalów ;) Cornwell i wojny Wikingów to cudne połączenie - czytaj! :)

      Usuń
  5. Muszę sobie kupić tę część gdyż mam 2 poprzednie .Wszystkie książki Cornwella bardzo dobrze się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj koniecznie! Świetnie było znów wrócić do opowieści Utherda :)

      Usuń
  6. A ja muszę jeszcze poprzedni tom przeczytać, koniecznie :) Uwielbiam Cornwella za jego niekończące się dobre pomysły na książki i genialny styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :) A potem koniecznie Panów Północy! :)
      A Cornwella ja też uwielbiam :) Dobrze, że to pisarz płodny i chętnie u nas wydawany, i nie trzeba żyć samym wspominaniem tego, co się czytało, tylko można sięgać po kolejne powieści/cykle :)

      Usuń
    2. Prawda, to miłe że ma taki kredyt zaufania u naszych wydawców ^^ Jeszcze kiedyś ogarnę Trylogię Arturiańską to już w ogóle będę wniebowzięta :D

      Usuń
    3. Za szybko się nie rozleniwiaj i nie spoczywaj na laurach - jest dużo więcej Cornwella do przeczytania :)

      Usuń
    4. Wiem! :D Jeszcze trochę i dorówna Norze Roberts :D
      A tak na poważnie to cykl o Ryszardzie Szarpanym odkładam na późniejszą starość (około trzydziestki ^^), bo na razie jakoś tego nie czuję. Chyba że poeksperymentuję z serialem i wciągnie mnie na tyle, że będę chciała czytać. Pokrętne ale bywa skuteczne :)

      Usuń
    5. A ja nie śledzę literackich poczynań tej autorki - taka płodna? :)
      Nie napisałaś tego! ;) Późniejsza starość koło trzydziestki?! ;) No cóż, mogę Cię tylko uspokoić, że w tym podeszłym wieku jeszcze człowiek i może, i chce czytać. Zwłaszcza Cornwella ;)

      Usuń
  7. Cornwella jeszcze nie znam, ale kusi mnie od dawna - zwłaszcza Trylogia Arturiańska. Lubię klimaty historyczne, więc powinno mi się spodobać, a wtedy pewnie i po Wojny Wikingów sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej trylogii jeszcze nie czytałam - bo własna, i bo wysoko stoi. A ja taka mała ;)
      A Cronwella polecam gorąco, choć goręcej Wojny Wikingów niż trylogie Świętego Graala - to z serii , które czytałam. A Trylogia Arturiańska to chyba dobry wybór - przynajmniej sądząc po entuzjastycznych opiniach innych :)

      Usuń
  8. O, jak dobrze, że zajrzałam. Muszę cały cykl polecić studentowi, którego interesują te czasy i literatura z nimi związana :) Sama też chętnie sięgnę, ale za czas jakiś. Przy okazji, przepraszam, że tak długo trzymam "Podziemia Veniss", ciągle nie mam na nie czasu, ale już stoją w kolejce. Może Ci odesłać tę książkę? Bo nie chciałabym robić kłopotu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze. Do mnie zawsze warto zaglądać ;) A cykl polecaj, bo jest bardzo dobry. W oryginale wydane jest już w nim sześć książek, ale nie doczytałam, ile autor zaplanował :)
      Nie przepraszaj i nie odsyłaj. Mnie niedługo przysypią książki nieprzeczytane - kompletnie nie potrzebuje teraz do szczęścia tych już przeczytanych, bo długo jeszcze do nich nie wrócę. Jak przeczytasz, to odeślesz, ok? :)

      Usuń
  9. Zabieram się do tego Cornwella i zabieram. Może kiedyś się uda, ale raczej zacznę od jego arturiańskiego cyklu... albo Sharpe'a, którego darzę sporym sentymentem od czasu filmów z Seanem Beanem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej chyba zacząć od tego, co się ma - a skoro masz tamte cykle, to połowa problemu z wyborem książki z głowy :)
      Chyba inna jest trylogia od serii z Sharpem. Tak sobie przynajmniej myślę, że trylogia jest mniej wojenna - bardziej podobna do tego cyklu wikińskiego, a książki z Sharpem bardziej nastawione na pokazanie przebiegu bitew - trochę jak w czytanych przeze mnie częściach Trylogii świętego Graala. Ale to tylko moje przypuszczenia. Potwierdzę częściowo, jak przeczytam ten Triumf, co go niedawno w wymianie dostałam :)

      Usuń
  10. Cornwella mam (albo rodzina dostała w prezentach) początki kilku cykli, a do tego oddzielne powieści, więc mam w czym (potencjalnie) wybierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko najpierw zwieź to do domu - co Ci po książkach, których w chwilach wahania (i potencjalnej możliwości wyboru) nie masz pod ręką? :)

      Usuń
  11. Przeczytam jeśli natrafi mi się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj okazji, bo warto :) Tylko zacznij od "Ostatniego królestwa", bo w tym cyklu czytanie od początku ma znaczenie :)

      Usuń

Będę wdzięczna za podpisywanie się w komentarzach. Pozwoli mi to na identyfikację stałych gości. Z góry dziękuję. :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...