piątek, 23 marca 2012

Gail Carriger BEZWZGLĘDNA

W imię mody ojczyznę dziś chronię. Słabszych własną turniurą osłonię. Prawdę będę tropić szalenie. I przysięgam zachować milczenie. 
(tekst przysięgi tajnego stowarzyszenia Protektorat Parasola) 

„Bezwzględna” Gail Carriger to już przedostatnie spotkanie z cyklem Protektorat Parasola (tytuły wcześniejszych części - pod tekstem) i przygodami bezdusznej, ale niepozbawionej uroku i inteligencji Alexii Maccon z domu Tarabotti. Tym razem autorka litościwie ograniczyła aktywność brzemiennej, jakby nie było, głównej bohaterki do obszaru Londynu i jego okolic, co jest tym zasadniejsze, że z uwagi na bliskość terminu rozwiązania oraz niepohamowany apetyt Alexia nabrała rozmiarów  więcej niż słusznych. Ograniczenie terenu działań nie oznacza jednak, że Alexia spędzi ostatnie tygodnie oczekiwania na potomstwo leniwie wylegując się w domowych pieleszach. Nie muhjah w gabinecie cieni królowej Wiktorii. Nie żona alfy wilkołaczej watahy z Woosley. Nie kiedy bliski fazy poltergeista duch zjawia się nagle i plotąc bez ładu i składu oznajmia właśnie jej, że szykowany jest zamach na królową. 

Akcja książki rozwija się wolno, co w połączeniu z nagromadzeniem czułości między Lordem i Lady Woosley nieco przypomina „Bezduszną”. Bardzo długo „Bezwzględnej” bliżej do paranormalnego romansu - napisanego ze swadą i humorem, osadzonego w ciekawym steampunkowym świecie i pełnego herbaty, koronek, kapeluszy, dobrych manier i niezwykłych parasolek, ale jednak romansu - niż do szybkich, pełnych niebezpieczeństw i zagadek fabuł obu poprzednich książek cyklu. Z jednej strony postawienie męża przy boku ciężarnej żony zasługuje na pochwałę - autorce wręcz nie wypadało znów ich separować, z drugiej – mnie osobiście akurat wątek romantyczny w tej serii zazwyczaj nuży. A tym razem zabrakło niestety równolegle prowadzonego i równoprawnego wątku z udziałem innego bohatera, co pozwalałoby chwilowo zapomnieć, jak bardzo państwo Maccon się kochają. 

Całe szczęście prowadzone przez Alexię śledztwo z czasem przynosi niespodzianki, a ujawnione wydarzenia z przeszłości nie tylko stawiają w nowym świetle niektóre postacie znane z serii, ale i budzą żywe emocje. Zupełnemu przesłodzeniu lekturą zapobiegł także motyw Biffy'iego i lorda Akeldamy. Ten pierwszy nie potrafi się pogodzić z przyszłością, jaką zgotował mu los, ten drugi – wciąż cierpi po stracie swej miłości. Jak się zresztą okazuje, motyw niepogodzenia się z utratą ukochanej osoby przewija się przez powieść i dotyczy także innych jej bohaterów. 

W „Bezwzględnej” zabrakło mi tego, co było bardzo mocną stroną obu poprzednich części - naukowych torii i wynalazków. Autorka wyraźnie postawiła tym razem na intrygi i uczucia kosztem zabawiania czytelnika rozwojem nauki i techniki opartej na eterze. Lekki zawód sprawia także chwilowe zawieszenie dalszego przedstawiania koncepcji świata nadprzyrodzonych, na co mocno liczyłam po lekturze „Bezgrzesznej”. Kiedy pojawia się jednak potrzeba chronienia królowej, wszelkie inne kwestie schodzą na dalszy plan – jestem to w stanie zrozumieć i zaakceptować. Do czasu ostatniej części cyklu, naturalnie. 

Po tych nieco chaotycznych wrażeniach czas na podsumowanie – „Bezwzględna” zdecydowanie bardziej przypadnie do gustu czytelniczkom zachwyconym „Bezduszną” niż „Bezgrzeszną”. Znów jest uroczo, zabawnie,  słodko, romantycznie i kobieco a samo śledztwo (trzeba przyznać, że znacznie mniej, niż w części pierwszej, przewidywalne) bardzo długo nie przysłania wątków osobistych. Jednocześnie uspokajam tych, których czytanie o niekończących się pocałunkach przyprawia o ziewanie - dla drugiej połowy książki warto przebrnąć przez wszystkie ckliwe sceny. I choć ostatecznie Alexia nie popisuje się rozumem (co może wynikać tak z jej wówczas już bardzo mocno odmiennego stanu, jak i faktu, że zapewne w porównaniu do mnie przeczytała znacznie mniej historii z krwiopijcami w roli głównej), tak "Bezwzględna", jak i cała seria, to zdecydowanie jeden z jaśniejszych punktów na firmamencie paranormalnej literatury dla pań.

Gail Carriger, Bezwzględna
Prószyński i S-ka, 2012, il. stron: 361
Moja ocena: 5-/6

Pozostałe książki cyklu:

16 komentarzy:

  1. U mnie ten cykl dopiero planach, ale na pewno go nie pominę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cykl rewelacyjny - polecam z czystym sumieniem. Zresztą chyba się jeszcze nie spotkałam z negatywną opinią na jego temat :)

      Usuń
  2. U mnie jest podobnie jak u tetiisheri , planuję koniecznie przeczytać - posiadam część pierwszą i sądząc po przeczytanych recenzjach powinna mi książka przypaść do gustu :) Ale wszystko w swoim czasie , mam okropne zaległości w lekturach ...a ciekawych książek ciągle przybywa :)
    Pozdrawiam
    Dalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej ocenie pierwsza część była najsłabsza - najbardziej romansowa. Jeśli zatem w trakcie lektury zaczniesz się zastanawiać, skąd ten powszechny zachwyt nad serią (może nie będziesz, ale w razie gdyby), koniecznie zaraz sięgnij po "Bezzmienną" - naprawdę warto :)
      I również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Heh, właśnie czytam "Bezzmienną", więc do "Bezwzględnej" mam jeszcze daleko, dlatego rzuciłam jedynie okiem na Twoją recenzję, i wygląda na to, że nie jest źle - ogólnie Carriger to miły wyjątek wśród współczesnych autorek kobiecej literatury fantastycznej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Silaqui! Nie jest źle to mało powiedziane, bo jest bardzo dobrze :) Nawet jeśli po świetnej "Bezzmiennej" i rewelacyjnej "Bezgrzesznej" (wciąż się waham, która z nich bardziej mi się podobała - chyba jednak ta druga) "Bezwzgledna" wypada nieco słabiej i tak bije na głowę zdecydowaną większość czytanych przeze mnie paranormalnych powieści dla płci pięknej :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię tę serię, zawsze świetnie się przy niej bawię. "Bezwzględną" już sobie zamówiłam, zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie wyglądam wrażeń z lektury :)

      Usuń
  5. Kurczę, słowo 'paranormal' tak bardzo mnie odstrasza... Z drugiej strony, skoro podoba się Tobie i Silaqui - to może powinnam dać szansę Carriger? No waham się, waham ciągle! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się przestań wahać i czytaj! :) Mogę nawet udostępnić własną kolekcję - naturalnie czasowo, bo wyzbywać się nie zamierzam. O ile dobrze kojarzę, dzielimy jedno miasto :)

      Usuń
    2. A dziękuję za przemiłą ofertę. :) Na razie muszę jednak się wstrzymać, bo stosik do recenzji rośnie i rośnie, a ja zamiast czytać, to walczę z magisterką... Ale może w wakacje uda mi się wcisnąć gdzieś tę serię, w ramach rozluźnienia między innymi lekturami. :)

      Usuń
    3. To daj znać, jak uznasz, że czas na Protektorat Parasola - może do tego czasu będzie polskie wydanie "Timeless" i będziesz mogła przeczytać od razu cały cykl :)

      Usuń
  6. Czytałam już "Bezduszną" (która swoją drogą bardzo mi się spodobała), a kolejne dwie części czekają na półce. Nie sądzę, żeby w tym tomie przysłonienie nieco śledztwa bardzo mi przeszkadzało, a najwyżej przymknę oko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to kwestia gustu i trochę oczekiwań. Mnie "Bezduszna" początkowo trochę męczyła właśnie wysunięciem na pierwszy plan wątku romansowego. Chyba za dużo przed nią przeczytałam romansów paranormalnych i mam po prostu przesyt. W kolejnych dwóch częściach było znacznie ciekawiej - przynajmniej z mojego punktu widzenia. A "Bezwzględna" jest lepsza od "Bezdusznej",więc z całą pewnością się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  7. Cała seria nawet mnie intryguje, więc chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna za podpisywanie się w komentarzach. Pozwoli mi to na identyfikację stałych gości. Z góry dziękuję. :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...